Ostatni weekend był pod tytułem: „Walencja” 🙂 Ale nie od początku tak miało być. Planowo miało być spotkanie z Karoliną, która jest w Albacete. Zaproponowałam, że ją odwiedzę, bo dawno nigdzie nie wyjeżdżałam i jeszcze się nie widziałyśmy odkąd jesteśmy w Hiszpanii. Ale Karolina też miała ochotę gdzieś się wybrać, więc padło na Walencję. Tam jest też na Erasmusie Eliza, więc jest okazja do odwiedzin i jest u kogo się zatrzymać. 

Nie było sensu, żeby spotykać się u którejś z nas i razem jechać, więc postanowiłyśmy spotkać się już w Walencji, w piątek. Jako środek transportu wybrałyśmy w sumie najwygodniejszy i najtańszy, ale tu się kończy naj… 😉 Jest tu coraz popularniejsze podróżowanie za pomocą serwisu blablacar, zresztą nie tylko tutaj, w Polsce np. też już coraz więcej osób tak podróżuje. Na stronie internetowej ogłaszają się kierowcy, którzy jadą z jednego miasta do drugiego i mają wolne miejsca w samochodzie, i określają cenę za paliwo na osobę. Każdy ma swój profil, można zostawiać opinie o danym kierowcy. No i postanowiłyśmy spróbować, bo taniej. Napisałam do jednego kierowcy, odpisał prawie od razu, że nie ma problemu, że mogę z nim jechać.Po jakimś czasie pojawiło się też jego zdjęcie. Nie wyglądał zachęcająco, więc nie wiedziałam, że nie porwie mnie przypadkiem jakiś psychopata 😛 Ale okazało się, że pan całkiem miły, przyjemny. Razem ze mną oprócz kierowcy jechało jeszcze dwóch Hiszpanów. Jazda przebiegła bardzo miło, nawet parę razy z nimi rozmawiałam i rozumiałam o czym oni mówią 🙂 Więc nie jest ze mną tak źle 😛 Karolina też przyjechała blablacarem z parą Hiszpanów, też cała i zdrowa, więc nasze pierwsze doświadczenia podróżowania w ten sposób są pozytywne. W drogę powrotną udało nam się tak samo wracać z tymi samymi kierowcami, więc już było pewne z kim będziemy jechać.

Niestety właśnie w ten weekend popsuła się pogoda w Murcji i w Walencji. Temperatura spadła gwałtownie o gdzieś około 10 stopni, a w nocy nawet więcej, więc pierwszy raz w Hiszpanii zostały użyte przez nas kurtki jesienne. Ale to nie przeszkodziło nam w zwiedzaniu Walencji 🙂 i nawet z Karoliną kąpałyśmy się w morzu 🙂 Wiem, jesteśmy szalone, ludzie patrzyli się na nas jak na idiotki, ale woda naprawdę była ciepła. Gorzej było później, zwłaszcza że nie miałyśmy ręczników ani ubrań na zmianę, ale warto było 🙂 I wcale się po tym nie pochorowałyśmy.

Nie ma co opisywać więcej, po prostu pokażę zdjęcia, mówią same za siebie, że wyjazd był naprawdę udany 🙂

5 thoughts on “Walencja

  1. Szalone z was dziewczyny! Ale to dobrze, że miło spędzasz czas z koleżankami. Zastanawiałam się wcześniej, czyje to dziecko było, bo niepodobne do żadnej z was 😉
    A pogoda i tak na pewno ładniejsza niż w tu u mnie w Norwegii, gdzie dziś spadł pierwszy śnieg.

  2. Ja bardzo często korzystam z blablacar. Za każdym razem jeśli gdzieś jadę i mam wolne miejsca to się ogłaszam i zawsze się ktoś zgłasza 🙂 Zazwyczaj ludzi nie porywam 😉
    Po tych kąpielach lepiej zacznij łykać rutinoscorbin 😛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *