Camino – Dzień 8 – 17.09.2012

Dzisiaj pochmurno cały dzień, ale nie zimno, nadal szłam w krótkim rękawku. Bardzo przyjemnie, nie grzało tak, dało się iść. Głównie dzisiaj takimi ścieżkami leśnymi. Wyszliśmy o 7.55, doszliśmy ok 14, km było ok 18. W schronisku coraz więcej Hiszpanów, którzy zaczynali swoje camino w Tui czyli już w Hiszpanii. My jesteśmy teraz w Pontevedra. Jak rano wstałam to poczułam że mnie swędzą nogi i pomyślałam ze znowu coś mnie pogryzło, potem czuje ze jeszcze na rękach i myślę sobie, ze ja to zawsze mam takie szczęście ze coś musi mnie pogryźć. Po dojściu na miejsce patrzę ze tych czerwonych plam jest więcej, na palcach u rąk i nóg też, na całych rękach i całych nogach. Wiec wychodzi na to ze to nie ugryzienia tylko jakaś wysypka, pewnie jakaś reakcja alergiczna na coś, nie wiadomo na co. Poszłam do apteki, powiedziałam o co chodzi, pan mi dał tabletki, coś co ma spowodować ze nie będzie mnie swędzieć i nie będzie tego więcej jeśli rzeczywiście jest to alergia na coś. Jedna tabletka na dzień. Zobaczymy. Po powrocie z apteki jeszcze na plecach wyskoczyło, masakra. I swędzi 🙁 Na nogach nowe bąble, ale żyję. Dziś wieczór z sangria i na pogawędce z Niemcami –  Caroline i Tomas, już wiemy jak się nazywają 🙂 Potem doszedł jeden Hiszpan co nie mówił po ang. więc z Adamem byliśmy tłumaczami miedzy Hiszpanem a Niemcami 🙂 śmiesznie 🙂
Co do jedzenia to jemy co sobie kupimy, zwykle kupujemy sobie chleb tostowy, starcza na trochę i jemy go z dżemem, który tez na jakiś czas starcza. W schroniskach nie ma żadnych posiłków w cenie. A i jemy go w zależności od tego czy w schronisku jest kuchnia i czy mają tam nóż, bo bez noża ciężko z tym dżemem. To zwykle jemy na śniadanie i czasami jak dojdziemy. Oprócz tego po drodze jemy na naszych postojach to co sobie wcześniej kupimy. Ja zwykle jakieś jabłka, ciastka, batony, czekoladę. Zależy co jest w sklepie blisko albergue. To tak żeby mieć siłę iść. A picie to tu można pić wodę z kranu wiec codziennie napełniam moja 1,5 litrowa butelkę i mam na drogę. Zazwyczaj mi starcza, wypijam około litra na dzień chyba. I czasami jak jest automat z kawa w schronisku to sobie kupię cappuccino. A i czasami jak sie zatrzymany po drodze w jakimś barze i dostaniemy pieczątkę to kupuje sok pomarańczowy. Chociaż dzisiaj była to kawa z mlekiem bo jakoś słabiej się od rana czułam.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *